niedziela, 11 maja 2014

Miła niespodzianka

   Uwielbiam niespodzianki. Co prawda dużo bardziej lubię je robić, ale jak ktoś wysili się troszkę dla mnie to oczywiście nie pogardzę. W weekend majowy, a dokładnie w samym jego środku o 9ej rano zaskoczył nas listonosz. Przyniósł niemałych rozmiarów i dość ciężki kartonik. Żeby ktoś (oprócz męża) widział moją niezbyt inteligentną minę, jak zobaczyłam, co pakunek zawierał... Po chwili przypomniało mi się, że mama Filipka z bloga "Pamiętnik Filipa Lewandowskiego" wspominała mi kiedyś, że być może będzie miała dla mnie mały prezent. Mowa o skrawkach pięknych materiałów, powstających jako odpad po szyciu ozdobnych poduszek. Poduszkami zajmuje się babcia Filipka i skrzętnie składuje wszystkie resztki. Resztki?!! Jak tak wyglądają resztki, to ja poproszę wszytki resztki tego świata. To piękne kawałki materiału, z których na pewno wyczaruję coś fajnego. Najbardziej podoba mi się popielaty materiał bardzo podobny do filcu, ale chyba filcem nie jest. W sumie wszystkie są piękne i aż głupio mi się przyznać, że troszkę szkoda mi ich naruszać.

Ha! Dobre zawsze do nas wraca ;-))






poniedziałek, 5 maja 2014

Kot bez butów

    Nie mam nic ciekawego do napisania. Mogłabym oczywiście pomarudzić trochę na pogodę, ale po krótkim namyśle stwierdziłam, że nie będę dodatkowo denerwować ludzi.
 
     Ostatnio zrobiłam etui na czytnik elektroniczny z kotkiem. Kotek był wyjątkowy, bo grał w koszykówkę. Tak- nie znam szczegółów, ale ten, kto zamawiał to etui wie doskonale, co ma znaczyć. Mogę się tylko domyślać, że nie było to przypadkowe. Zachęcam do dbania o swoje gadżety elektroniczne. Takie etui dobrze spełni takie zadanie "ochronne", a dodatkowo może ładnie wyglądać. I co najważniejsze? W wielu przypadkach jest to jedyny i niepowtarzalny egzemplarz ;-)





niedziela, 4 maja 2014

DIY: reanimacja tablicy

     Jestem z natury chomikiem. Zawsze mam wrażenie, że wszystko mi się kiedyś przyda. Chyba to po kimś odziedziczyłam...hmmm. Staram się w miarę możliwości i w zgodzie z rozsądkiem walczyć z moją naturą, bo przecież wszystkiego trzymać nie można. Ograniczam się do rzeczy, z których wiem na pewno, że mogę coś "stworzyć". Nie chcę oczywiście nikogo namawiać do składowania gratów i zawalania domów zepsutymi sprzętami. Chciałabym tylko pokazać, że zanim coś wyrzucimy warto zastanowić się czy może ewentualnie posłuży nam, albo komuś innemu.
        Nie jestem gołosłowna i za słowem pójdzie czyn. Lekko kulawa dziecięca tablica, na którą nie było już niestety miejsca w pokoju zamieszkała sobie na balkonie. Musiała przejść lekki lifting ;-) Fajnie się prezentuje i ozdabia nasz trochę smutny balkonik. Efekt wizualny oceńcie sami.
       To pierwszy ale na pewno nie ostatni post z rodzaju "DIY". Mam bardzo dużo pomysłów i na pewno pokażę też inne opcje w stylu "zrób to sam".

Przed:




Po reanimacji:




A tu taki oto Demotywator świetnie oddający ducha posta:


środa, 30 kwietnia 2014

MAJA

   Ile można wymyślać tytuły do postów? Nie mam weny, nie chce mi się, nie mogę się skupić. Rozprasza mnie to, co dzieje się za oknem. Pogoda rozpieszcza, więc w głowie tylko spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Służy nam to bardzo, ale tylko nam. Cierpi na tym domek nasz kochany i obiad. Tak, obiad, którego w takiej sytuacji brak. Ale co tam- pojutrze ma być zimno. Wyładowywanie energii najlepiej działa na dworze, gdzie nic się nie tłucze i nie niszczy. Z wyjątkiem kolan oczywiście. A po szaleństwach w piaskownicy wysypujemy piach z butów i spać. 3 godziny błogiej ciszy zawsze przypominają mi o tym, że warto najpierw pobiegać, żeby potem odpocząć. I nie chodzi tu o mój odpoczynek ;-))

Maja- filcowa panienka:





piątek, 25 kwietnia 2014

Korona z głowy spadła

     Tak sobie obserwuję i tak się zastanawiam skąd się bierze pewna zależność...? Dlaczego ludzie zakładają swoim dzieciom za duże buty? Nie jest to zjawisko rzadkie: bardzo często widuję na mieście dzieci, które mają buciki za duże conajmniej jakieś 2, a nawet 3 cm. Klapią i stukają tymi butami i ewidentnie widać na pierwszy rzut oka chodzenie w nich nie jest łatwe. Poniekąd rozumiem- mogę się tylko domyślać, że to ze względów ekonomicznych. Wiem, jak szybko rosną dzieciom nogi, ale czy nie generują wydatków w przyszłości? Na pewno ma to jakiś zły wpływ na stawy dziecka. Nie będę się wymądrzać, bo lekarzem nie jestem i moja wiedza na ten temat jest znikoma, ale chyba łatwo domyślić się, że chodzenie w takich butach to niezbyt przyjemne doświadczenie. A jeśli nie, to zachęcam do założenia butów męża i pójście na zakupy...


     Dość marudzenia. W zamian za to coś wygodniejszego. (tak, żeby wszystko było choć trochę spójne). Taka podusia siedziała mi w głowie już od dawna i jakoś nie było okazji, żeby plan zrealizować. W ogóle motyw korony bardzo mi się podoba. idealnie pasuje do dziecięcego świata. Każdy przecież traktuje swoje dziecko jak  Książątko właśnie. I chyba słusznie, bo to jedyny okres w naszym życiu, który jest do królewskiego bytu choć troszkę podobny. Mam jeszcze sporo królewskich projektów do zrobienia, ale dziś tylko podusia. Idealna do łóżeczka, wózka, czy po prostu jako ozdoba pokoju. W dodatku spersonalizowana ;-))








I ważne, że się podoba:



środa, 23 kwietnia 2014

Smacznego po Świętach

   Na przekór wszystkim przekazuję Wam życzenia poświąteczne! Wcześniej nie było nawet minuty, żeby zasiąść do komputera, więc robię to teraz. Bardzo lubię Wielkanoc. Pogoda nastraja optymistycznie- zwłaszcza w tym roku była wyjątkowo łaskawa. Wspomnę tylko, że w zeszłym roku dzieci w Wielkanocny Poniedziałek zamiast polewać się wodą robiły zające ze....śniegu.
    Ostatnio mam jakiś problem z pisaniem. Nie mogę sklecić sensownego zdania. Napiszę coś, a potem kasuję. Chciałam naskrobać coś o świątecznym jedzeniu, ale jakoś mi nie wychodzi. Ale właściwie w tym temacie to wszyscy się ze mną zgodzą. Niby fajnie, że tyle jedzenia, zwłaszcza ulubionych smakołyków, ale później wszyscy pufają tylko i z każdej strony słychać tylko: "po co ja tyle zjadłam". Ale taki widać urok świąt. A skoro już zaczęłam od jedzenia, to na jedzeniu skończę. Przepiśnik- wersja damska i męska:






  Nie pamiętam czy już pokazywałam, ale jakiś czas temu było mi dane zrobienie nietypowego notatnika. Konkretnie był to modlitewnik. Bardzo prosty, stonowany, ale myślę, że efekt był ok.


piątek, 4 kwietnia 2014

     Borys pomyślał sobie ostatnio: "a po co spać normalnie całą noc, jak można to podzielić...?" I tak to sobie teraz podzielił, że popołudniowa drzemka rozciągnęła nam się do 3,5h, a noc często kończy się już po 5ej... O ile to pierwsze bardzo mnie cieszy, tak to drugi powoduje, że bardzo szybko wyglądam jak zombie ;-) I tak właśnie teraz wyglądam. Moje niewyspanie powoduje, że czasami w ciągu dnia wyłączam się i dosłownie nie wiem, co robię. Nie jestem w stanie opisać swojego rozbawienia, kiedy ostatnio znalazłam w lodówce swój telefon. chyba nie powinnam się do tego przyznawać....;-)

    OLEK ukończony i wysłany: