sobota, 5 sierpnia 2017

A Ty? Kolekcjonujesz wspomnienia??

       Pierwsze ubranko, pierwsze buciki, opaska ze szpitala, smoczek, ząbek, pierwsze bazgrołki, pierwsza laurka, odcisk rączki, odcisk stópki itd itd.....   Tak, zdecydowanie jestem sentymentalna. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Stanowić wyjątek w tym temacie chyba będzie ciężko, bo znam wiele innych osób z podobnymi upodobaniami. Każdy chyba lubi pielęgnować wspomnienia. Tyle wokół się dzieje i chyba faktycznie jest tak, jak mama mówiła: "im jest się starszym, tym czas szybciej leci". W natłoku spraw i na tle szarej rzeczywistości niektóre wspomnienia mogą się ulotnić. Choćby nie wiem, jak były istotne, mogą się gdzieś zagubić. Czemu więc nie wspomóc ich drobiazgami. Sama już dziś bym nie uwierzyła, że mój pierworodny był taki malutki, gdybym nie miała jego pierwszego bodziaka.

      Tak, zbieram takie pamiątki i mam zamiar to robić tak długo, jak tylko się da.









sobota, 22 lipca 2017

Akcja reanimacja: Gdy się nawinie skrzynka po winie

     Może półeczka, może skrzynka na skarby, a może jeszcze coś innego. Pomysłów było dużo. Brak konkretnej decyzji zmusił to "cudo" na dwuletnią poczekalnię. No i co z tego, że trochę długo to trwało. Moje decyzje są jak wino- im dłużej.....hmmm czy jakoś tak. W każdym razie morał z tego taki, że czasem nie wolno się spieszyć. I tak, działając "despacito", w myśl i w rytm tegorocznego letniego przeboju, "powolutku" zapełniam swoją wymarzoną upstrzoną gwiazdkami szaro-biało-granatową przestrzeń. Zapomniałam dodać, że pierwotnie moja nowa skrzyneczka na książki była skrzynką na wino. Tylko, że taką na wypasie- podwójną ;-)





piątek, 14 lipca 2017

Wybór taty: okładka w męskim stylu.

        Zamówiła mama, ale na prośbę taty. Okazuje się, że nie tylko mamy chcą dbać o detale i estetyczną stronę życia Tatusiowie też chcą mieć coś do powiedzenia. Niezmiernie mnie cieszy taki stan rzeczy. Nie tylko zauważają takie drobiazgi, ale czynnie uczestniczą w ich wyborze. Tak było w tym przypadku. Zamówione miało zostać etui na książeczkę zdrowia dziecka. Na świecie miał pojawić się synek, więc tata zdecydował, że to on wybierze motyw. Miał być męski, związany z narzędziami i taki właśnie- prawdziwy. Wybór padł na wiertarkę. Wyzwanie spore ze względu na ilość detali i szczegółów. Wszelka zbieżność do sprzętu wiodących marek jest zupełnie nie przypadkowa.






poniedziałek, 3 lipca 2017

Wieszaczki z pandą

            Gdybym miała, dajmy na to 5 lat i takie wyposażenie swojej szafy, to z pewnością oszalałabym ze szczęścia. Jakoś tak się jednak złożyło, że 25 lat temu nie było zbyt wiele ładnych rzeczy dla dzieci. Ja sama prawdopodobnie nie miałabym co na nich powiesić. Spoglądam czasem na swoje zdjęcia z dawnych lat i się zastanawiam kim jest ten gruby brzydki chłopczyk...? Teraz to dziewczynki mają szczęście, chociaż pewnie nie zdają sobie z tego sprawy. Producenci ubranek i bucików prześcigają się w tworzeniu coraz nowszych fasonów i wzorów tkanin. Są tak urocze, że ciężko oderwać od nich wzrok.






czwartek, 29 czerwca 2017

Pamiątka komunijna.

     A teraz będzie zwięźle i na temat. Pisz słów kilka i streszczaj się maksymalnie bo zaraz obudzi się Mała Kropeczka, a jak ona się obudzi, to nie będzie zmiłuj. Priorytety znowu się poprzestawiały. Dokładnie tak, jak pięć lat temu i rozkład dnia nie jest już taki sam. A dokładnie dyktowany przez trzytygodniowego Skarba nabrał zupełnie nowego znaczenia. Najlepsze, że nabrał też rozpędu i można, a nawet trzeba robić znacznie więcej.

      Jak obiecałam- bardzo szybko prezentuję: szkatułkę jako Pamiątkę I Komunii świętej. Drewniana i solidna na pewno przetrwa wiele lat. Zależało mi na tym, żeby była to pamiątka tego wyjątkowego dnia, ale jednak nie posiadała religijnych emblematów. Dzięki temu zawsze może stać gdzieś w widocznym miejscu i zmieniać swoje przeznaczenie zależnie od potrzeby.






poniedziałek, 19 czerwca 2017

Akcja reanimacja: KOMODA OMBRE

     



  To było naprawdę spore wyzwanie. Tak przynajmniej na początku mi się wydawało. Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że pomimo, iż pierwszy raz reanimowałam tak duży mebel, to w rezultacie była to najbardziej przyjemna i satysfakcjonująca praca.
        O takiej właśnie komodzie marzyłam już od dawna. Musiała mieć szuflady, bo szuflady dają dużo możliwości. Każda może być inna: mieć inny kolor lub fakturę. Mój wybór padł na efekt ombre. Granat w kilku odcieniach, biel i szarość. Najpierw plan, następnie kolejne kroki do jego realizacji.
        Teraz, kiedy komoda już od dawna stoi wykończona wiem, że bardzo istotny był wybór odpowiedniego mebla. Trochę czasu zajęło mi znalezienie nie za dużej drewnianej solidnej komody. Wystarczy trochę poszperać w Internecie albo popytać znajomych. Czasem takie cuda stoją w garażach lub na strychach, czekając na zbawienie.
          Ja swoją kupiłam na Allegro za niewielkie pieniądze. Pierwotnie wyglądała tak:




   A do mnie przyjechała w takim stanie:



Nóżki i gałeczki:




      Całość pokryta (na szczęście) zmęczoną ilością farby nie zapowiadała dużej ilości szlifowania, co mnie niezmiernie ucieszyło. Jedynie blat wymagał odrobinę więcej pracy. Mała szlifierka ręczna poradziła sobie jednak z lakierem w niecałą godzinę.





         Blat i ścianki boczne pomalowałam emalią akrylową do drewna i metalu i zabezpieczyłam lakierem wodnym. I w takiej białej postaci czekała cierpliwie na szuflady. Ja przy malowaniu szuflad miałam troszkę mniej cierpliwości, ale obyło się bez większych niepowodzeń.
  
         Jak widać na zdjęciach poniżej kolor szuflad idealnie dopasował się do koloru ze ściany.
Sekret tkwi w tym, że to ta sama farba. Uwielbiam takie resztki, które można gdzieś wykorzystać. A było to tylko pół słoika po dżemie ;-)
Zaczęłam od najniższej, najciemniejszej szuflady i stopniowo po kolei dodając coraz więcej białej farby, malowałam coraz wyższe poziomy.

         Gałki też zreanimowałam- po swojemu i w tych samych kolorach.





      Jak widać całą reanimację przeprowadzałam z dość dużym już brzuszkiem, więc nie było łatwo. Na szczęście mąż czynnie pomagał w najcięższych pracach, a motywacja sprawiła, że wszystko udało się dokładnie tak, jak chciałam.

      Wisienką na torcie były dwie cudne gałki- szare gwiazdeczki od REGAŁKA i mogłam się jarać, układając w szufladach maleńkie ubranka i cieszyć oko wykonaną pracą.