sobota, 17 lutego 2018

Dużo filcu

      Dużo filcu zużyłam ostatnio. Mam nadzieję, że będzie jeszcze więcej. Misie, wilki, lisy, samochodziki i co tylko można jeszcze wymyślić.













Mały bonus na koniec. Pudełko po żelkach zyskało nowe życie. Kto choć raz stanął bosą stopą na LEGO, ten wie, że te małe podstępne klocki muszą mieć gdzie mieszkać.





wtorek, 6 lutego 2018

DIY: Zrób sobie abażur za 1,70 zł

      Człowiek jest w stanie nauczyć się wszystkiego. Może też wszystko zrobić sam. Jak ma na to ochotę albo musi. Pomijam kwestię talentów i umiejętności. Nie udało się za pierwszym razem? Próbuj dalej. Możesz zaczynać sto razy i olać to, bo nie masz motywacji. Możesz też starać się dalej, bo akurat sto pierwsze podejście do tematu może zakończyć się pełnym sukcesem.
       Przyznaję, że nie mam zacięcia do pewnych czynności. Przykładowo takich, jak krojenie tortu na warstwy czy mycie okien. Nie wychodzi mi to i poddałam się już dawno. Są jednak takie sytuacje, kiedy nie odpuszczam i z uporem maniaka chcę zrobić coś sama.
        Tak było właśnie z moim  superhiper tanim abażurem w stylu origami.

   Całość pokoju gotowa już dawno napawała mnie dumą, że po raz pierwszy zorganizowałam coś w pełni po mojej myśli i w tak spójny sposób. Prócz jednego maleńkiego szczegółu, który jakoś tak dziwnie nie pasował do reszty. Za każdym razem, kiedy na niego patrzyłam, gdzieś na świecie ginął mały kotek. Nie patrzyłam więc zbyt często.


       Uparłam się, że wymyślę coś sama. Trochę to trwało, bo nie mogłam się na nic zdecydować. Kiedy podeszłam do temat byłam na tyle sceptyczna, że nie robiłam nawet zdjęć "w trakcie". A szkoda, bo kapcie mi pospadały, jak skończyłam.
       Bardzo podobną lampę widziałam gdzieś w odmętach internetu za 150zl. Jak ktoś ma ochotę, troszkę czasu, łysą oprawkę do lampy i kawałek brystolu, to może mieć trochę taniej.  Ja musiałam się zaopatrzyć jedynie w arkusz brystolu za 1,70 zł i po dokonaniu tego zakupu mogłam przystąpić do pracy.





          Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć w trakcie pracy nad moją lampą, ale spróbuję pokazać to (w sposób bardzo przykładowy) na innym formacie.
          Do szarej lampy użyłam brystolu o wymiarach 100cm x 30cm. Taki rozmiar pozwala uzyskać taki dokładnie kształt, jaki ja. Można te wymiary trochę modyfikować i w taki sposób tworzyć inne ciekawe bryły.
         
          Zrobienie klosza polega głównie na zginaniu papieru. Najpierw trzeba sobie jednak wyznaczyć odstępy. Ważne, żeby zrobić to jak najdokładniej. Na dole i na górze szerszego boku papieru wyznacz punkty (w moim przypadku co 5 cm). Linie, które te punkty łączą będą stanowić pierwsze zgięcia. Ja pomagam sobie ostrym brzegiem nożyczek.





Zaginaj cały czas do środka:



          Moją przykładową żółtą kartkę zginałam co 3cm, po prostu dlatego, że jest mniejsza. Szary papier był o wiele dłuższy.
Kolejny krok to odwrócenie papieru, ponieważ wszystkie kolejne zagięcia muszą powstać "na lewej stronie"


             Teraz zaginaj na ukos. Połącz górny róg z drugą w kolejności linią na dole. I dalej tak samo: druga z czwartą, czwarta z szóstą itd... Zagnij nowe linie.




Powtórz to samo od prawej do lewej i znowu pozaginaj.
Powinno to wyglądać tak:


       Tu już właściwie nie trzeba wiele robić. Linie same wyznaczają i układają się w obiecany kształt. Moja żółta przykładowa kartka pokazuje jak elastyczna może być ta technika. Wystarczyło trochę zmienić proporcje, a powstaje inny "wzór".
       Na koniec dziurkaczem wytnij dziurki w bokach chylących się do środka. Przez dziurki przewlecz sznurek, który ściągnięty stworzy bryłę. Obydwa końce sklej ze sobą. I to wszystko. Mam nadzieję, że opisałam to w miarę prosto. Zachęcam do spróbowania. Takim sposobem można zmienić lampę średnio raz w miesiącu. Jak się bawić, to się bawić!

WAŻNE!!!!!
Do tego typu "konstrukcji" zawsze używaj żarówek ledowych, które się nie nagrzewają!!!



piątek, 19 stycznia 2018

Wieszaki z przepełnionej dziecięcej garderoby

     O dziecięcej garderobie było już zyliard razy. Te male ubranka to jakiś fenomen i na pewno jacyś zagraniczni naukowcy powinni się tym zająć. Co jest w nich takiego, że na ich widok kobietom miękną serca, łzawią oczy i topnieją portfele? Jak to możliwe, że potrafimy zrezygnować z własnych przyjemności (w tym ubrań) oby tylko pociechy miały tą słodką miętową koszulkę, kurteczkę z naszywkami, czy mini przetarte rurki??
     Sama nie jestem wyjątkiem. Często nie mogę się oprzeć, mimo, że obiecałam sobie, że nie zrobię tego ZNOWU.... Pozostawiam to zagadnienie jako otwarte pytanie i dodam tylko jako puentę, że nie zamierzam walczyć z naturą. Opór wobec niej jest bezcelowy.





piątek, 12 stycznia 2018

DIY: kuchenny zwierzyniec do przechowywania

    

  
Takie zabawy to ja lubię. DIY ekspresowe, przyjemne i bardzo praktyczne. To cechy, które cenię sobie w moich przemianach najbardziej. Wyjątkowo jednak lubię praktyczność. Ograniczona ilość miejsca do przechowywania i jednocześnie za mało przestrzeni na "ozdobniki" zmusza do łączenia ze sobą wielu różnych cech w przedmiotach codziennego użytku. Bywa tak, że na przedmioty  jedynie miłe dla oka absolutnie nie ma miejsca. Tak jest w moim przypadku, więc kombinuję jak mogę, żeby łączyć przyjemne z pożytecznym.
         Dziś na świeczniku (a może raczej na półce) szybka zamiana zwykłych słoików w....ciekawe słoiki. Prosta sprawa, z którą poradzi sobie każdy.
        

          Najważniejszymi składnikami przepisu są figurki oraz farba. Figurki dowolne- zależy co nam w ręce wpadnie. Ja swoje "pożyczyłam" od syna. Trafiło na 2 indyczki, słonia, krowę i hipopotama. Jeśli chodzi o farbę, najlepsza będzie w sprayu. Po uprzednim przyklejeniu figurek do pokrywek mocnym klejem przystępujemy do pokrycia ich farbą. Ilość warstw zależy od farby i kształtu figurek. w moim przypadku to 3 warstwy.

I gotowe.