środa, 21 stycznia 2015

Dzień Babci i Dziadka

        Wszystkim Babciom i Dziadkom ślę najserdeczniejsze życzenia. Dużo zdrowia, pogody ducha i zadowolenia z wnucząt. Żeby nikt nie zapominał o ich święcie, ale też żeby świętem mogli nazwać cały rok. Nie zapominamy o prababciach i pradziadkach. Im też wszystkiego najsłodszego!!


        Na zdjęciach scrapkowe życzenia. A żeby było jeszcze milej- spersonalizowane. Na pewno każda babcia i każdy dziadek ucieszy się, gdy dostanie taką kartkę. Najlepiej oczywiście byłoby, gdyby milusińscy sami ją wykonali, ale myślę, że dwulatek może być na razie z tego zwolniony. Żeby jednak tak zupełnie ich nie wyręczać można dodać jakiś akcent, który stworzony został samodzielnie przez wnuczątko. W naszym przypadku jest to odcisk łapki, którego tu nie widać, ponieważ został wykonany później.








czwartek, 8 stycznia 2015

Całe stado

        Witam w tym nowym 2015 roku. Być może kogoś zawiodę, ale nie czuję nowości, świeżości, czy wielkich sił bojowych do działania. Czuję się tak samo, jak przedtem. Co nie znaczy, że czuję się źle. Mam tyle samo energii i powera, co do tej pory.
   1.   To źle, bo nie mam nowej energii i nie sprawię, że ten rok będzie lepszy.
   2.   To bardzo dobrze, bo więcej energii mieć się nie da i cały czas realizuję coraz to nowe pomysły,                     rozwijając coraz bardziej wenę kreatywności.
 Niepotrzebne skreślić

   Wybieram odpowiedź numer dwa. Chwilowy spadek aktywności, połączony z krótkim urlopem może mieć tylko pozytywne skutki. Mam taką nadzieję.

Na dowód swojej jakże wielkiej pracowitości dołączam dziś zdjęcia z październikowego zamówienia. Naprawdę pracochłonny zestaw do przedszkola. 45 muszek: 25 dla chłopców i 20 dla dziewczynek. Dziewczynki z oczywistych względów otrzymały spinki do włosów. każda oddzielnie zapakowana z paczuszkę. Prawie nie zmieściły się na stole.









wtorek, 30 grudnia 2014

Dawidkowe literki

     Ciekawe dlaczego tak pusto na mieście? Siódma rano i nie ma korka?? Ach, tak- faktycznie- przecież to Sylwester ;-). Normalni ludzie o tej porze śpią, a wybrańcy jadą do pracy. Z tej okazji chciałam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia! Pomyślności i szczęścia i radości? Tego Wam nie życzę, bo pewnie usłyszycie to i przeczytacie miliony razy. Ja mam taka skromną i szczerą litanię do rodziców i nierodziców, do tych, którzy rodzicami się dopiero staną i do tych, którzy nigdy nie zamierzają nimi być. (Tacy tez są, a nie wolno nikogo dyskryminować).
   Życzę Wam Kochani:

Braku korków w drodze do pracy.
Dzieci wstających rano z uśmiechem na buziach.
Lodówki zawsze pełnej zapasów.
Wytrwania w postanowieniach (nie tylko noworocznych).
Braku buntów, histerii, tupania nogami i ryków, przynajmniej w miejscach publicznych.
Kreatywnie spędzonego czasu (najlepiej z dziećmi).
Dobrej organizacji czasu lub chociaż umiejętności wydłużania doby o kilka godzin.


Tego z całego serca życzę Wam, a także sobie, bo każda prawie mama wie doskonale, że przy dziecku, dużo się zmienia. Zmieniają się priorytety, czas płynie szybciej, a zabawki same ciągle zmieniają swoje miejsce.

  ****

Kolejny napis 3D powstał na specjalne zamówienie. Drewniane litery ozdobiłam metodą decoupage'ową i wykończyłam filcem. Są dość duże- każda z nich na 20 cm, więc trudno ich nie zauważyć. Zamocowane na na naturalnym sznurku łatwo umieścić gdzieś w dziecięcym pokoiku. Prawda, że miło popatrzeć na taką żabkę? A może kiedyś zamieni się w Księcia....?






piątek, 19 grudnia 2014

Święta już za rogiem

      Często słyszę: "nie czuję Świąt", albo "to nie to samo, co kiedyś". Tak naprawdę, najczęściej słyszę to sama od siebie. Z każdej strony jesteśmy bombardowani symbolami, piosenkami i wszystkim, co się może ze świętami kojarzyć, ale jakieś to wszystko takie, hmmm- byle jakie. Za dużo w tym szumu i wrzasku.Dochodzimy do momentu, kiedy Święta Bożego Narodzenia stają się jednym wielkim targowiskiem. Kolorowo i wesoło, ale jak dla mnie to coś tu nie gra. To chyba banalnie banalne, ale tak sobie właśnie myślę, że żeby mieć nastrój i poczuć magię, to trzeba go sobie stworzyć. Zaśpiewać kolędę, zrobić stroik, pójść do kościoła i trochę się skupić. Nie może tak być, że na myśl o Wigilii biegniemy w popłochu na jednej nodze do marketu, bo właśnie rzucili karpia po 5zł za 10 kilo. I nie, nie wszyscy muszą dostać drogie prezenty. Można podarować komuś np, paczkę własnoręcznie klejonych pralinek, bo to przecież miłe. To, czy nastrój świąteczny pójdzie w dobrą stronę zależy tylko od nas. I żeby nie być gołosłowną idę sprawdzić czy lampki działają, albo czy........w ogóle jakieś mam ;-)

      Ostatnio dostawałam tryliony pytań o muchy w grochy. Bardzo długo szukałam jakiegoś ładnego materiału. Nie było to łatwe, ale w końcu znalazłam i oto ona: długo wyczekiwana "grochówka". Jak się podoba?




sobota, 6 grudnia 2014

"Prawie" jak COCO

   Pierwszy taki u mnie projekt. 3D projekt. No dobra, może projekt to za dużo powiedziane, ale 3D jest na pewno. Bez szablonu usiadła mama i wycięła kilka części, a potem je zszyła...taki kuferek ze słoniątkiem, który może zadowolić każdą nowoczesną dwuletnią modnisię. Pojemny- i to bardzo. Przecież żadna szanująca się młoda dama nie może zapomnieć o tym, żeby wziąć ze sobą, np: korali, misia, pasty do zębów, korka od butelki, wymemłanego cukierka czy 5 paczek chusteczek. Taaaa, być może nie każdy wie i nie każdy widział takie cuda, ale ja widziałam. Mówi się, że damska torebka jest jak otchłań, że jest jak czarna dziura, w której jest wszystko, a (o ironio) nie można znaleźć nic. Chciałam Was wszystkich, którzy głoszą takie hasła wyprowadzić z błędu. Wszyscy ONI nie widzieli z pewnością torebki kilkuletniej "Szafiarki". Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to właśnie w tym okresie rodzą się u kobiet nawyki noszenia ze sobą WSZYSTKIEGO. Ale psychologiem nie jestem i być może się mylę. Za to mogę pomóc w komponowaniu codziennego torebkowego niezbędnika tworząc pierwszy "dizajnerski" kuferek.







wtorek, 18 listopada 2014

Miska niekapek

          Od samego początku radość mojego dziecka z wylewania i wyrzucania jedzenia i picia była ogromna. Nie ważne, czy to była kasza, mleko, herbatka, czy jakies ulubione słodkości. I niewazne też, czy przez przypadek, czy umyślnie. Chociaż to ostatnie zdecydowanie częściej. I do dziś tak ma. Tłumaczę to sobie, że to przecież ciekawość świata i chęć odkrywania, a nie zwykłe syfienie. Taaa, pewnie zostanie nowym Newtonem. Podążając za tą myślą czasem (CZASEM!) zaciskam zęby i pozwalam rozsypać to czy tamto. Potem nauka sprzątania i sumienie mam czyste. Sterylne mamy lepiej niech nie czytaja takich rzeczy, bo za zawały i uszczerbki na zdrowiu nie odpowiadam.
          Kto by pomyśłał, że ktoś wymyśli kiedys takie cudo, jak miska niekapek. Pierwszy raz zobaczyłam ją w programie "Pani Gadżet" i od razu pomyślałam, że jest fantastyczna- idealna dla małych Newtonów. Konstrukcja genialna, ale bardzo prosta i aż dziwne, że wcześniej nikt na to nie wpadł. Składa się z dwóch miseczek i obręczy. Wszystkie te elementy połączone są ze sobą w jednym miejscu i są ruchome, tak więc działają, jak żyroskop. Założenie jest takie, żeby nic się nie wysypało. I wiecie co? Ona działa!!


         Ma też pokrywkę, która się zatrzaskuje i budowę pozwalającą złapać z każdej strony.

        Ja swoją kupiłam na Allegro. Kosztowała razem z przesyłką jakieś 7zł. Nie wiem czy istnieje "orginalna" wersja, czy ta moja to podróbka,  jestem z niej bardzo zadowolona. Myslę, że Newton też ;-)






















niedziela, 16 listopada 2014

Chustecznik i sowy

    Spokojne, leniwe (ale nie do końca) niedzielne popołudnie. Jak to dobrze, że nasz wesoły dwulatek potrzebuje jeszcze w dzień dość długiej drzemki. Obiad sam się robi (no bo zupa...), a przede mną kubek kawy. Ale żeby tak słodko nie było, to sąsiad daje czadu z wiertarką. Jakichś mamy dziwnych tych sąsiadów. Tydzień w tydzień, jak przystało na porządnych Polaków w niedzielę to albo wiertara albo odkurzacz na klatce schodowej... Tak, hmm może ja się nie znam, ale czy Komuś jeszcze wydaje się, że odkurzanie klatki schodowej to lekka przesada? A może nie jestem zbyt nowoczesna...? Nie, no nie mogę już nic mądrzejszego wymyślić, bo czuję się jak u dentysty...Chyba tam do nich pójdę;-)

     Chustecznik dobra rzecz. Zwłaszcza w sezonie, kiedy w TV 80% reklam pokazuje specyfiki na grypę i przeziębienie. Plusuje dodatkowo, jeśli ktoś nie za bardzo lubi widok kartonowych pudełek na chusteczki. Może być elementem wyposażenia, takim samym, jak wazon czy słonik z podniesioną trąbą. Dzisiejszy robiłam na specjalne zamówienie.