wtorek, 1 października 2013

Dzieciowy ABS

Halo, halo to znowu ja- MAMA.
Dziś chciałam się z Wami podzielić moim ostatnim odkryciem, a mianowicie ABS w płynie:


  Służy do robienia samodzielnie stoperków na skarpetkach (ja je tak nazywam). Kupiony w sklepie plastycznym. Cena 19,50zł za 82ml. Posiada precyzyjny aplikator, dzięki, któremu można malować przeróżne wzorki. Kolory były naprawdę różne. Ja wybrałam chyba najintensywniejszy nadający się dla chłopca.
 Od razu zabrałam się za działanie. Bardzo fajnie się nakłada- hmmm przyznam szczerze, że to fajna zabawa. Dla takich dzieci, jaki ja to może być zabawa na całe popołudnie. Mnie w końcu skończyły się skarpetki.
Producent pisze, że wystarczy coś nabazgrać i odstawić  do wyschnięcia. W moim przypadku  wystarczyło kilka godzin. Po wyschnięciu nastąpiła próba odporności na czynniki zewnętrzne. Ani ja, ani mąż mój nie dał im rady, więc jest OK. Trzymają się naprawdę mocno. Dzisiejszy test na stopach młodego wykazał też, że spełniają podstawową funkcję. Prać można dopiero po 4 dniach, na lewej stronie. Testu z praniem na razie jeszcze nie było, więc nie znam odporności na wodę. Myślę, że to był dobry zakup. Może to nic takiego, ale spełnia swoją rolę, no i pozwoliło mi się wyżywać nawet na skarpetkach.

     Warto też dodać, że można go używać nie tylko na skarpetach czy rajtuzach. Nada się też (jak podaje ulotka) do łazienki, np do brodzika, czy pod dywan. Pomyślałam też, że można go zaaplikować pod różne sprzęty, żeby nie rysowały mebli.

2 komentarze:

  1. Świetny pomysł z tym dorabianiem ABS-ów! Mamy jedne takie ABS-owe skarpetki i zdają egzamin. Szkoda tylko, że ciągle spadają z małych ruchliwych nóżek... Powinni jeszcze wymyślić jakiś sposób na te uciekające z nóg skarpetki. Codzienne życie mamy byłoby o niebo lepsze. ;-D Pozdrawiam. Monika(Mamo, szyć!).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna rzecz. Zwłaszcza, że jak moja córka była uczyła się raczkować to bardzo się jej kolanka ślizgały, a ja miałam problem ze znalezieniem rajstopek, które miały by absy na kolanach. A tu się po fakcie okazuje, że można samemu zrobić! :) pozdrawiam i zapraszam na http://kreatywnamama-kreatywnedziecko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń