Drewniane króliczki, sztuk trzy kupiłam w bardzo okazyjnej cenie. Niezbyt solidnie ozdobione, bo jedynie niedbale pociągnięte bejcą nie wpisywały się w moją "wizję" dekoracyjną. Dużym plusem jest to, że zostały wykonane z drewna i mają dość szeroką podstawę, co zapewnia stabilność.
Jak wiadomo nielakierowane drewno to mój najlepszy przyjaciel, bo bez szlifowania można z łatwością je przemalować. I tak od razu pomyślałam, kiedy zobaczyłam te brązowe smutasy w sklepie.
Reanimacja była szybka, bezbolesna, ale przede wszystkim TANIA.
I o to właśnie chodzi, żeby wykorzystywać to, co już w domu mamy. Nie trzeba biegać do specjalistycznych sklepów plastycznych, żeby pobawić się w "małego artystę". Reanimację króliczków wykonałam z wykorzystaniem składników, które może mieć aktualnie w domu każdy. Mnie zadanie ułatwił aktualnie trwający remont. Dzięki temu mogłam wykorzystać resztki farby do ścian, która zawsze zostaje nam w takich okolicznościach. Dodatkowo potrzebny był mi pędzelek, kawałek naturalnego sznurka, w który przyszła opakowana któraś z paczek oraz tajemnicze narzędzia, którymi wykonałam białe zdobienia. O tym później, bo to.....niespodzianka.
Malowanie poszło bez większych problemów. Czasami bejca lubi "przechodzić" nad farbę i brudzić, ale w tym wypadku nic się nie działo.
Wystarczyły tylko 2 warstwy farby, żeby uzyskać jednolity kolor.
Potem już tylko zdobienie.Nie mogłam się zdecydować na wielkość groszków, więc moje króliczki mają dwie strony.
Teraz najważniejsza sprawa. Jak już wspominałam, najważniejsze, żeby korzystać z tego, co mamy pod ręką i bez żadnych dodatkowych kosztów osiągnąć zamierzony efekt.
Tajemnicze narzędzie do robienia malutkich kropeczek to:
Korektor w pisaku bywa znienawidzony w szkole, ale bardzo przydaje się w drobnych pracach domowych, takich, jak np ozdabianie wielkanocnych króliczków.
Zrobienie większych, bardziej okrągłych groszków zajęło mi jakieś 2 minuty więcej. Musiałam zrobić swój własny stempel. Wycięłam go z ozdobnej pianki i nakleiłam na mazak, żeby ułatwić sobie stemplowanie. Dobrze jest najpierw spróbować na kartce lub innej powierzchni, żeby sprawdzić, czy nie nabieramy za mało lub za dużo farby.
środa, 12 kwietnia 2017
wtorek, 4 kwietnia 2017
Notes pod ręką zawsze spoko
Uwielbiam wszystko zapisywać. Robię notatki dosłownie w każdym momencie i na każdy temat. Zaczynając od listy zakupów, listy rzeczy do zrobienia, książek do przeczytania lub filmów do obejrzenia po drobne nowe pomysły.
Wielkim udogodnieniem jest dziś telefon, który bardzo ułatwia mi segregowanie wszystkich informacji. Wiadomo- technika ułatwia nam życie, bo takie jest jej zadanie. Ja jednak mimo wszystko chyba zawsze będę stawała w obronie tradycyjnego notesu, który przecież również zawsze można mieć przy sobie. Co roku mam nowy i zostawiam w nim zawsze ważne informacje, a likwiduję te już nieaktualne. Dzięki temu zawsze mam przy sobie ważne adresy, numery telefonów, nazwiska i wiele wiele ważnych dla mnie rzeczy.
Wszyscy Ci, którzy tak, jak ja są fanami zapisków, przyznają również jak ważny jest wygląd samego notesu. Przynajmniej na początku jego użytkowania. Bo przyznajmy szczerze, że po roku przewalania się w torebce może nie wyglądać zbyt dobrze.
A może właśnie udało mi się się wymyślić patent na utrzymanie go w świetnej formie...? Może to właśnie filcowe etui pomoże? Zarówno notes, jak i etui ma ten sam motyw i podobną kolorystykę.
Wielkim udogodnieniem jest dziś telefon, który bardzo ułatwia mi segregowanie wszystkich informacji. Wiadomo- technika ułatwia nam życie, bo takie jest jej zadanie. Ja jednak mimo wszystko chyba zawsze będę stawała w obronie tradycyjnego notesu, który przecież również zawsze można mieć przy sobie. Co roku mam nowy i zostawiam w nim zawsze ważne informacje, a likwiduję te już nieaktualne. Dzięki temu zawsze mam przy sobie ważne adresy, numery telefonów, nazwiska i wiele wiele ważnych dla mnie rzeczy.
Wszyscy Ci, którzy tak, jak ja są fanami zapisków, przyznają również jak ważny jest wygląd samego notesu. Przynajmniej na początku jego użytkowania. Bo przyznajmy szczerze, że po roku przewalania się w torebce może nie wyglądać zbyt dobrze.
A może właśnie udało mi się się wymyślić patent na utrzymanie go w świetnej formie...? Może to właśnie filcowe etui pomoże? Zarówno notes, jak i etui ma ten sam motyw i podobną kolorystykę.
wtorek, 28 marca 2017
poniedziałek, 20 marca 2017
Etui na Pismo Święte
Dziś coś wyjątkowego. W zasadzie każde moje zamówienie jest indywidualne, ale niektóre bardziej niż pozostałe. Wymagają więcej inwencji i muszę się bardziej natrudzić, żeby wyszło tak, jak powinno. Polegam na domysłach i własnej intuicji, bo nie jest łatwo domyślić się, jak efekt końcowy wyobraża sobie ktoś inny i mogę mieć tylko nadzieję, że "wizje" dwóch różnych osób będą zgodne. Dyskusja o gustach jest zbędna, więc najlepiej pokazać efekt.
Etui na Pismo Święte miało być takie, no, po prostu wow. Pomyślałam, że w każdej sytuacji "wow" wygląda inaczej, a w tej konkretnej powinno oznaczać raczej "prosto" i "skromnie", ale jednoznacznie. Mam nadzieję, że mi się to udało.
Dzięki uprzejmości Pani Pauliny dostałam też zdjęcia "w użyciu":
Etui na Pismo Święte miało być takie, no, po prostu wow. Pomyślałam, że w każdej sytuacji "wow" wygląda inaczej, a w tej konkretnej powinno oznaczać raczej "prosto" i "skromnie", ale jednoznacznie. Mam nadzieję, że mi się to udało.
Dzięki uprzejmości Pani Pauliny dostałam też zdjęcia "w użyciu":
czwartek, 9 marca 2017
niedziela, 5 marca 2017
I do szafy i do garderoby
Prawdziwa szanująca się mała dama musi mieć garderobę z prawdziwego zdarzenia. W tej garderobie cudne kreacje, przepiękne lustro i mnóstwo pozłacanych wieszaków.
Żartuję oczywiście. Najlepiej by było, gdyby dzieci nie zauważały ubrań i nie musiały się zastanawiać nad ich wyglądem i wartością. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby małe damy pozostały damami i posiadały coś ładnego. Lepiej, żeby nie była to wielka garderoba, ale może niech będzie na początek ładna szafa. Niech sobie w niej trzyma wszystkie najfajniejsze i najwygodniejsze ubranka do biegania i skakania. Czasem trafi się jakaś plamka czy przetarcie, ale można je nazwać następstwami świetnej zabawy. Co jednak nie ulega wątpliwości to to, że od małego warto uczyć się porządku. Personalizowane wieszaczki mogą w tym pomóc. Ładnie wyglądają i na pewno zachęcą do dbania o porządek. Bez względu na to, co młoda dama na nie powiesi.
Żartuję oczywiście. Najlepiej by było, gdyby dzieci nie zauważały ubrań i nie musiały się zastanawiać nad ich wyglądem i wartością. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby małe damy pozostały damami i posiadały coś ładnego. Lepiej, żeby nie była to wielka garderoba, ale może niech będzie na początek ładna szafa. Niech sobie w niej trzyma wszystkie najfajniejsze i najwygodniejsze ubranka do biegania i skakania. Czasem trafi się jakaś plamka czy przetarcie, ale można je nazwać następstwami świetnej zabawy. Co jednak nie ulega wątpliwości to to, że od małego warto uczyć się porządku. Personalizowane wieszaczki mogą w tym pomóc. Ładnie wyglądają i na pewno zachęcą do dbania o porządek. Bez względu na to, co młoda dama na nie powiesi.
Etykiety:
chippy look,
decouapege,
decoupage,
filc,
home decor,
imię,
kokardka,
litery,
marynarski styl. pokój dziecięcy,
minimoda,
pokój dziecięcy,
schabby chic,
wieszak,
wieszaki
czwartek, 2 marca 2017
Życzenia szyte na miarę
Pamiątka z okazji osiemnastki to nie byle co.
Musi być elegancko i tak.....wow. A może coś w stylu Jamesa Bonda?
Życzenia są w twardej oprawie i posiadają w środku mnóstwo miejsca- idealnie, jeśli ktoś ma dużo do przekazania wkraczającemu w dorosłość młodemu człowiekowi.
Jest też kieszonka na prezent...;-)
Musi być elegancko i tak.....wow. A może coś w stylu Jamesa Bonda?
Życzenia są w twardej oprawie i posiadają w środku mnóstwo miejsca- idealnie, jeśli ktoś ma dużo do przekazania wkraczającemu w dorosłość młodemu człowiekowi.
Jest też kieszonka na prezent...;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































